Tom Felton to najlepsze, co mogło się temu filmowi przytrafić. W sumie w obydwu filmach jest najlepszym z młodych

aktorów i sceny z jego udziałem mogę bez końca przenosić na papier. Co prawda, nigdy nie potrafię uchwycić Malfoy'a w

taki sposób, w jaki gra go Felton (na myśli mam głównie mimikę twarzy, bo mi zawsze wychodzi Drejcz zbyt dorosły),

niemniej jednak zauważyłam, że wszystkie moje Drejczaki mają niemalże identyczne rysy, a to już sukces. Dla

porównania, moje Pottery i Sevy prawie always są różni.

Tak, pojedynki to nie tylko popisy kaskaderskie i językowe (Hayassssiyeth! - to brzmi trochę jak arabski), ale właśnie

to starcie Slytherinu z Gryffindorem. Ach, gdyby nie postawili na tę parodię, to byśmy mieli naprawdę kipiącą

emocjonalnie scenkę...

Anyway, narysowałam to w 2 godziny, dlatego cieniowanie jest trochę bezładne i niezbyt czyste, ale staram się

wykorzystać maximum czasu. A włosy Pottera zalatują trochę Frodem, ale cóż.

W środku miał jeszcze być Sev, obdarzający Drejczego bardzo sugestywnym spojrzeniem a la "Jak nie wygrasz,

to odejmę punkty własnemu domowi., a tego, wierz mi, nie chciałbyś" - to było jedyne spojrzenie Rickmana w filmie

warte zobaczenia, chociażby dla wspaniałych ciemnych szkieł kontaktowych. No ale niestety, źle rozplanowałam postacie.

Jestem jaka jestem i inna nie będę (text za Sweet Noise)

UPDATE : pokolorowałam nareszcie :)